Smażone kalmary

Kiedyś, zanim zaczęłam podróżować samo słowo owoce morza budziło we mnie odrazę. Wyobrażałam sobie talerz pełen obślizgłych, na wpół żywych stworzeń morskich, „pachnących” mułem, gumowatych, mokrych i zimnych… Ale powoli, powoli, krok po kroku zaczęłam kosztować pojedynczych sztuk krewetek i kalmarów z talerza mojej przyjaciółki mieszkającej we Włoszech, aż któregoś dnia sama zamówiłam spaghetti alla vongole i byłam z siebie bardzo dumna! A co więcej, poczułam się najedzona i bardzo usatysfakcjonowana smakiem tego, co znalazło się na moim talerzu! Jedyne czego do dziś nie zamawiam, to ośmiorniczki, jakoś nie wpisują się w moje upodobania kulinarne… Za to kalmary – uwielbiam! Do tego nieodzowne vino bianco, czyli białe wino i lekka sałata, porwane liście różnych sałat z dodatkiem pomidorków koktajlowych, oliwek, skropione oliwą i octem balsamicznym, proste, lekkie, smaczne.

Oto przepis na smażone kalmary – 4 małe porcje w sam raz na przystawkę!

Składniki:
2 papryczki chili,
5 ząbków czosnku
kilka łyżek bułki tartej
4 kalmary
3 łyżki posiekanej zielonej pietruszki
połówka cytryny pokrojonej w plasterki
przyprawy: sól i pieprz

Przygotowanie:
Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy do niej papryczki chili i czosnek – uwaga, czosnek należy lekko rozmiażdżyć, natomiast nie trzeba go kroić. Dodajemy także bułkę tartą i smażymy do momentu, aż bułka się przyrumieni. Doprawiamy ją do smaku solą i pieprzem, bułka powinna być chrupiąca. Bułkę zdejmujemy z patelni, usuwamy ewentualne okruszki i przystępujemy do smażenia kalmarów na oliwie, po około jednej minucie z każdej strony. Jeśli mamy większe kalmary, to wydłużamy czas smażenia. Do smażenia wkładamy także plasterki cytryny, które zdejmujemy nieco szybciej żeby się nie przypaliły. Kalmary układamy na talerzach, posypujemy przyrumienioną bułką tartą i natką pietruszki.